 |
|
Zobacz poprzedni temat
:: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Czw 23:06, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kabzla od piwa
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Czw 23:13, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 75 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy SąCz:D
|
|
Wysłany: Pią 0:01, 09 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 75 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy SąCz:D
|
|
Wysłany: Pią 0:02, 09 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Pią 18:32, 09 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Pią 18:44, 09 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Pią 19:16, 09 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 70 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rabka-Zdrój
|
|
Wysłany: Pią 22:46, 09 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Profesora Berniego -słynna postać IGN .Znany głównie z abstrakcyjnego poczucia rzeczywistości a także humoru.
Roman w jednym momencie poczuł jak krew przyśpieszyła swoje tępo, przepływała przez mózg jak el nino podczas świąt Bożego Narodzenia...gwałtownie zbierał myśli
-mam dwa wyjścia albo schowam głowę i udam gigantycznego żółwia lub odważnie wstanę i ściemnie że prowadzę eksperyment z logiki
Jak pomyślał tak zrobił. Berni miną zdumioną aczkolwiek z błyskiem w oczach powtórzył zaintrygowany "eksperyment logiczny"- powiedz mi drogi.. Romek panie profesorze, rzekł ochryple, gdyż nagły stres ścisnął jego struny głosowe.
-a Paaanie jaki jest przedmiot badań, opowiedz Pan! coś o tym?
rumieńce na twarzy zaczęły nabierać intensywnej barwy - aaa rozmyślam nad kwantyfikatorami ogólnymi i mag.. już chciał powiedzieć magią lecz przeraźliwy krzyk z końca korytarza - TO Bez sensu! przerwało rozmowę.
-a coo to sie dzieje wie paan?! myślę że koledzy dowiedzieli się jakiś nowin i tak energicznie zareagowali, proszę mi wybaczyć ale muszę udać się na wykład z psychologii uzależnień, jestem już spóźniony.
-A tak proszę już iść, studenci nie mogą się spaźniać -dodał z uśmiechem.
Romeczek odetchnął z ulgą- o mały włos, jeszcze tego mi brakowało..stał tak bezradnie w holu uczelni
Masz jeszcze przecier z bananów?? hehe Ołówek! gdzie ty sie stary podziewałeś?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Nie 0:07, 11 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Profesora Berniego -słynna postać IGN .Znany głównie z abstrakcyjnego poczucia rzeczywistości a także humoru.
Roman w jednym momencie poczuł jak krew przyśpieszyła swoje tępo, przepływała przez mózg jak el nino podczas świąt Bożego Narodzenia...gwałtownie zbierał myśli
-mam dwa wyjścia albo schowam głowę i udam gigantycznego żółwia lub odważnie wstanę i ściemnie że prowadzę eksperyment z logiki
Jak pomyślał tak zrobił. Berni miną zdumioną aczkolwiek z błyskiem w oczach powtórzył zaintrygowany "eksperyment logiczny"- powiedz mi drogi.. Romek panie profesorze, rzekł ochryple, gdyż nagły stres ścisnął jego struny głosowe.
-a Paaanie jaki jest przedmiot badań, opowiedz Pan! coś o tym?
rumieńce na twarzy zaczęły nabierać intensywnej barwy - aaa rozmyślam nad kwantyfikatorami ogólnymi i mag.. już chciał powiedzieć magią lecz przeraźliwy krzyk z końca korytarza - TO Bez sensu! przerwało rozmowę.
-a coo to sie dzieje wie paan?! myślę że koledzy dowiedzieli się jakiś nowin i tak energicznie zareagowali, proszę mi wybaczyć ale muszę udać się na wykład z psychologii uzależnień, jestem już spóźniony.
-A tak proszę już iść, studenci nie mogą się spaźniać -dodał z uśmiechem.
Romeczek odetchnął z ulgą- o mały włos, jeszcze tego mi brakowało..stał tak bezradnie w holu uczelni
Masz jeszcze przecier z bananów?? hehe Ołówek! gdzie ty sie stary podziewałeś?
Zaczarowany olowek Zdzisiek, przezyl wiele niesamowitych przygod. Znalazl sie w jednej paczce z kredkami woskowymi marki Barbie i bral udzial w zajeciach z plastyki, ah co tam sie dzialo!! o tym opowidziec moze nam tylo sam zainteresowany: oto fragment krotkiego wywiadu ze Zdziskiem przeprowadzonego przez wszedobliwa babe Jage(Jadzie).
-witaj Zdzislawie, gdzie sie tak dlugo podziewales?, Twoje nagle znikniecie bylo bezsensu!
--ano wisz mialem little problem, wstyd sie przyznac ale poprostu sie stepilem, wyruszylem wiec na poszukiwanie temprowki i wtedy poznalem moja kumpele, miala na imie Dziolo ehehe postrugalismy wczoraj w nocy, az mi sie gumka starla ))
- alez Zdsislawie co Ty mowisz, co sie stalo , dopytywala wscibska baba Jadzia
-- jest okay odparl Zdzislaw lekko sie rumieniac i prowadzac za soba piekna nowa kredke- to Junona moja corka, powiedzial Zdzislaw.
Na tym konczy sie wywiad bo babcia Jaga nie wytrzymala napiecia i pekla.
Zdzislaw postanowil przedstawic swoja coke romkowi, bo byl to jego najlepszy przyjaciel...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 75 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy SąCz:D
|
|
Wysłany: Nie 13:50, 11 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Profesora Berniego -słynna postać IGN .Znany głównie z abstrakcyjnego poczucia rzeczywistości a także humoru.
Roman w jednym momencie poczuł jak krew przyśpieszyła swoje tępo, przepływała przez mózg jak el nino podczas świąt Bożego Narodzenia...gwałtownie zbierał myśli
-mam dwa wyjścia albo schowam głowę i udam gigantycznego żółwia lub odważnie wstanę i ściemnie że prowadzę eksperyment z logiki
Jak pomyślał tak zrobił. Berni miną zdumioną aczkolwiek z błyskiem w oczach powtórzył zaintrygowany "eksperyment logiczny"- powiedz mi drogi.. Romek panie profesorze, rzekł ochryple, gdyż nagły stres ścisnął jego struny głosowe.
-a Paaanie jaki jest przedmiot badań, opowiedz Pan! coś o tym?
rumieńce na twarzy zaczęły nabierać intensywnej barwy - aaa rozmyślam nad kwantyfikatorami ogólnymi i mag.. już chciał powiedzieć magią lecz przeraźliwy krzyk z końca korytarza - TO Bez sensu! przerwało rozmowę.
-a coo to sie dzieje wie paan?! myślę że koledzy dowiedzieli się jakiś nowin i tak energicznie zareagowali, proszę mi wybaczyć ale muszę udać się na wykład z psychologii uzależnień, jestem już spóźniony.
-A tak proszę już iść, studenci nie mogą się spaźniać -dodał z uśmiechem.
Romeczek odetchnął z ulgą- o mały włos, jeszcze tego mi brakowało..stał tak bezradnie w holu uczelni
Masz jeszcze przecier z bananów?? hehe Ołówek! gdzie ty sie stary podziewałeś?
Zaczarowany olowek Zdzisiek, przezyl wiele niesamowitych przygod. Znalazl sie w jednej paczce z kredkami woskowymi marki Barbie i bral udzial w zajeciach z plastyki, ah co tam sie dzialo!! o tym opowidziec moze nam tylo sam zainteresowany: oto fragment krotkiego wywiadu ze Zdziskiem przeprowadzonego przez wszedobliwa babe Jage(Jadzie).
-witaj Zdzislawie, gdzie sie tak dlugo podziewales?, Twoje nagle znikniecie bylo bezsensu!
--ano wisz mialem little problem, wstyd sie przyznac ale poprostu sie stepilem, wyruszylem wiec na poszukiwanie temprowki i wtedy poznalem moja kumpele, miala na imie Dziolo ehehe postrugalismy wczoraj w nocy, az mi sie gumka starla ))
- alez Zdsislawie co Ty mowisz, co sie stalo , dopytywala wscibska baba Jadzia
-- jest okay odparl Zdzislaw lekko sie rumieniac i prowadzac za soba piekna nowa kredke- to Junona moja corka, powiedzial Zdzislaw.
Na tym konczy sie wywiad bo babcia Jaga nie wytrzymala napiecia i pekla.
Zdzislaw postanowil przedstawic swoja coke romkowi, bo byl to jego najlepszy przyjaciel...
Romek i Junona przypadli sobie do gustu, mozna by rzec nawet bardzo, lecz obydwoje zdawali sobie sprawe, że są ze zbyt odległych światów by uczucie którym do siebie zapałali mogło przetrwać wieczność.. Romuś przestał już nawet mysleć o IGN i o wykładach, na które zamierzał pójść, bo teraz nie to było mu w głowie. Zaprosił swoich przyjaciół na małą kawke do na codzień zwykłej Veni, ale nie takiej zwykłej tego dnia..
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 70 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rabka-Zdrój
|
|
Wysłany: Wto 18:55, 13 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Profesora Berniego -słynna postać IGN .Znany głównie z abstrakcyjnego poczucia rzeczywistości a także humoru.
Roman w jednym momencie poczuł jak krew przyśpieszyła swoje tępo, przepływała przez mózg jak el nino podczas świąt Bożego Narodzenia...gwałtownie zbierał myśli
-mam dwa wyjścia albo schowam głowę i udam gigantycznego żółwia lub odważnie wstanę i ściemnie że prowadzę eksperyment z logiki
Jak pomyślał tak zrobił. Berni miną zdumioną aczkolwiek z błyskiem w oczach powtórzył zaintrygowany "eksperyment logiczny"- powiedz mi drogi.. Romek panie profesorze, rzekł ochryple, gdyż nagły stres ścisnął jego struny głosowe.
-a Paaanie jaki jest przedmiot badań, opowiedz Pan! coś o tym?
rumieńce na twarzy zaczęły nabierać intensywnej barwy - aaa rozmyślam nad kwantyfikatorami ogólnymi i mag.. już chciał powiedzieć magią lecz przeraźliwy krzyk z końca korytarza - TO Bez sensu! przerwało rozmowę.
-a coo to sie dzieje wie paan?! myślę że koledzy dowiedzieli się jakiś nowin i tak energicznie zareagowali, proszę mi wybaczyć ale muszę udać się na wykład z psychologii uzależnień, jestem już spóźniony.
-A tak proszę już iść, studenci nie mogą się spaźniać -dodał z uśmiechem.
Romeczek odetchnął z ulgą- o mały włos, jeszcze tego mi brakowało..stał tak bezradnie w holu uczelni
Masz jeszcze przecier z bananów?? hehe Ołówek! gdzie ty sie stary podziewałeś?
Zaczarowany olowek Zdzisiek, przezyl wiele niesamowitych przygod. Znalazl sie w jednej paczce z kredkami woskowymi marki Barbie i bral udzial w zajeciach z plastyki, ah co tam sie dzialo!! o tym opowidziec moze nam tylo sam zainteresowany: oto fragment krotkiego wywiadu ze Zdziskiem przeprowadzonego przez wszedobliwa babe Jage(Jadzie).
-witaj Zdzislawie, gdzie sie tak dlugo podziewales?, Twoje nagle znikniecie bylo bezsensu!
--ano wisz mialem little problem, wstyd sie przyznac ale poprostu sie stepilem, wyruszylem wiec na poszukiwanie temprowki i wtedy poznalem moja kumpele, miala na imie Dziolo ehehe postrugalismy wczoraj w nocy, az mi sie gumka starla ))
- alez Zdsislawie co Ty mowisz, co sie stalo , dopytywala wscibska baba Jadzia
-- jest okay odparl Zdzislaw lekko sie rumieniac i prowadzac za soba piekna nowa kredke- to Junona moja corka, powiedzial Zdzislaw.
Na tym konczy sie wywiad bo babcia Jaga nie wytrzymala napiecia i pekla.
Zdzislaw postanowil przedstawic swoja coke romkowi, bo byl to jego najlepszy przyjaciel...
Romek i Junona przypadli sobie do gustu, mozna by rzec nawet bardzo, lecz obydwoje zdawali sobie sprawe, że są ze zbyt odległych światów by uczucie którym do siebie zapałali mogło przetrwać wieczność.. Romuś przestał już nawet mysleć o IGN i o wykładach, na które zamierzał pójść, bo teraz nie to było mu w głowie. Zaprosił swoich przyjaciół na małą kawke do na codzień zwykłej Veni, ale nie takiej zwykłej tego dnia..
Ołówki jak to ołówki zmalowały nie jedno tego dnia. Roman przyglądał się Junonie. W świetle veniańskiego pubu wyglądała nieziemsko.. kontury figury miała pięknie zaokrąglone, oczy wyraźnie pogłębione, głowa o kształcie stożka wydawała mu fascynująca. Gdzieś w myślach nucił "i te czarne oczy, widze czarne oczy.."
Ona jako 8 miesięczna panna (magiczne postacie dojrzewają dużo szybciej niż ludzie) zerkała ukradkiem na Romka by się od razu nie zdradzić. Nie chciała by ojciec zauważył że bardzo jej się ów młodzieniec podoba. Nie przeszkadzały jej małe uszy naszego bohatera, pociągał ją i czuła że ona jego także. Zadziałała chemia zwana miłością. Każdy gest Romka wydawał jej się niczym greckiego herosa. Tak Junona była wielką fanką Greckiej mitologii, wyobrażała sobie siebie jako Afrodytę, najpiękniejszą kobietę która teraz jechała na rydwanie zaprzężonym w gołębie a naprzeciw jej jechał na pięknym rumaku Ares. Bóg wojny stał się na moment bogiem miłości. Choć romans pomiędzy Afrodytą a Aresem był tylko małym elementem ich życiorysu, podobał się ten motyw Junonie (w końcu podobno podejrzani mężczyźni, "z pod czarnej gwiazdy" pociągają kobiety.. )
Romek w tym czasie rozmawiał z Zdzichem o polityce, wrzała rozmowa gdy przepijali sokiem marchwiowym wydarzenia "sexafery" z panią Anetą K. na czele. Gdzieś w głębi zastanawiał się nad zbliżającymi walentynkami.
Tymczasem rozmarzyła się panna ołówkowa a sceny z mitologii przesuwały się klatka po klatce.STOP- gdzie jesteś? zapytał Romek.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Wto 22:31, 13 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Profesora Berniego -słynna postać IGN .Znany głównie z abstrakcyjnego poczucia rzeczywistości a także humoru.
Roman w jednym momencie poczuł jak krew przyśpieszyła swoje tępo, przepływała przez mózg jak el nino podczas świąt Bożego Narodzenia...gwałtownie zbierał myśli
-mam dwa wyjścia albo schowam głowę i udam gigantycznego żółwia lub odważnie wstanę i ściemnie że prowadzę eksperyment z logiki
Jak pomyślał tak zrobił. Berni miną zdumioną aczkolwiek z błyskiem w oczach powtórzył zaintrygowany "eksperyment logiczny"- powiedz mi drogi.. Romek panie profesorze, rzekł ochryple, gdyż nagły stres ścisnął jego struny głosowe.
-a Paaanie jaki jest przedmiot badań, opowiedz Pan! coś o tym?
rumieńce na twarzy zaczęły nabierać intensywnej barwy - aaa rozmyślam nad kwantyfikatorami ogólnymi i mag.. już chciał powiedzieć magią lecz przeraźliwy krzyk z końca korytarza - TO Bez sensu! przerwało rozmowę.
-a coo to sie dzieje wie paan?! myślę że koledzy dowiedzieli się jakiś nowin i tak energicznie zareagowali, proszę mi wybaczyć ale muszę udać się na wykład z psychologii uzależnień, jestem już spóźniony.
-A tak proszę już iść, studenci nie mogą się spaźniać -dodał z uśmiechem.
Romeczek odetchnął z ulgą- o mały włos, jeszcze tego mi brakowało..stał tak bezradnie w holu uczelni
Masz jeszcze przecier z bananów?? hehe Ołówek! gdzie ty sie stary podziewałeś?
Zaczarowany olowek Zdzisiek, przezyl wiele niesamowitych przygod. Znalazl sie w jednej paczce z kredkami woskowymi marki Barbie i bral udzial w zajeciach z plastyki, ah co tam sie dzialo!! o tym opowidziec moze nam tylo sam zainteresowany: oto fragment krotkiego wywiadu ze Zdziskiem przeprowadzonego przez wszedobliwa babe Jage(Jadzie).
-witaj Zdzislawie, gdzie sie tak dlugo podziewales?, Twoje nagle znikniecie bylo bezsensu!
--ano wisz mialem little problem, wstyd sie przyznac ale poprostu sie stepilem, wyruszylem wiec na poszukiwanie temprowki i wtedy poznalem moja kumpele, miala na imie Dziolo ehehe postrugalismy wczoraj w nocy, az mi sie gumka starla ))
- alez Zdsislawie co Ty mowisz, co sie stalo , dopytywala wscibska baba Jadzia
-- jest okay odparl Zdzislaw lekko sie rumieniac i prowadzac za soba piekna nowa kredke- to Junona moja corka, powiedzial Zdzislaw.
Na tym konczy sie wywiad bo babcia Jaga nie wytrzymala napiecia i pekla.
Zdzislaw postanowil przedstawic swoja coke romkowi, bo byl to jego najlepszy przyjaciel...
Romek i Junona przypadli sobie do gustu, mozna by rzec nawet bardzo, lecz obydwoje zdawali sobie sprawe, że są ze zbyt odległych światów by uczucie którym do siebie zapałali mogło przetrwać wieczność.. Romuś przestał już nawet mysleć o IGN i o wykładach, na które zamierzał pójść, bo teraz nie to było mu w głowie. Zaprosił swoich przyjaciół na małą kawke do na codzień zwykłej Veni, ale nie takiej zwykłej tego dnia..
Ołówki jak to ołówki zmalowały nie jedno tego dnia. Roman przyglądał się Junonie. W świetle veniańskiego pubu wyglądała nieziemsko.. kontury figury miała pięknie zaokrąglone, oczy wyraźnie pogłębione, głowa o kształcie stożka wydawała mu fascynująca. Gdzieś w myślach nucił "i te czarne oczy, widze czarne oczy.."
Ona jako 8 miesięczna panna (magiczne postacie dojrzewają dużo szybciej niż ludzie) zerkała ukradkiem na Romka by się od razu nie zdradzić. Nie chciała by ojciec zauważył że bardzo jej się ów młodzieniec podoba. Nie przeszkadzały jej małe uszy naszego bohatera, pociągał ją i czuła że ona jego także. Zadziałała chemia zwana miłością. Każdy gest Romka wydawał jej się niczym greckiego herosa. Tak Junona była wielką fanką Greckiej mitologii, wyobrażała sobie siebie jako Afrodytę, najpiękniejszą kobietę która teraz jechała na rydwanie zaprzężonym w gołębie a naprzeciw jej jechał na pięknym rumaku Ares. Bóg wojny stał się na moment bogiem miłości. Choć romans pomiędzy Afrodytą a Aresem był tylko małym elementem ich życiorysu, podobał się ten motyw Junonie (w końcu podobno podejrzani mężczyźni, "z pod czarnej gwiazdy" pociągają kobiety..Smile )
Romek w tym czasie rozmawiał z Zdzichem o polityce, wrzała rozmowa gdy przepijali sokiem marchwiowym wydarzenia "sexafery" z panią Anetą K. na czele. Gdzieś w głębi zastanawiał się nad zbliżającymi walentynkami.
Tymczasem rozmarzyła się panna ołówkowa a sceny z mitologii przesuwały się klatka po klatce.STOP- gdzie jesteś? zapytał Romek.
Junona ocknela sie z naglego letargu...ale nic nie pamietala, nie rozpoznawala twarzy bliskich, nie wiedziala jak ma na imie, gdzie jest jej tato, a Romek phi, ona tego dzielnego studenta widziala po raz pierwszy w zyciu.
Romek byl bliski zalamania; ale co sie stalo coccocococo sie stalo???!!...Romus nie mogl sie pozbierac i plakal, mocno plakal marchewkowo-buraczanymi lzami....nagle poczul mocne kopniecie w lewy posladek, to Zdzisiek staral sie ratowac, ta wydawalo sie beznadziejna sytuacje.
Romek! Ty marchewo! bierz sie w garsc i pokaz ze nie jestes zaden burak!
Na reakcje naszego dzielnego bohatera nie trzeba bylo dlugo czekac, wlozyl polprzytomna Junone do kieszeni i pobiegl co sil na swych krzywych nogach do najblizszego szpitala- tam czekal juz na nich doktor popielata kredka, z siostra niebieska woskowa- byli to najlepsi specjalisci na rynku kredek i olowkow i doskonale wiedzieli jak radzic sobie z wymazana pamiecia.....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 70 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rabka-Zdrój
|
|
Wysłany: Śro 13:50, 14 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
W tej chwili zjawił się zaczarowany ołówek z przedziwnym kompanem
- to Eugeniusz - mój kumpel on pomoże nam sie wydostać z tej krainy, poznajcie się - ołówek wskazal rysikiem na Gienka mówiącego kapsla od piwa
Nareszcie! nie jestem sam uradował sie Romus, mam teraz dwoch kompanow Gienek i ołowek napewno pomoga mi sie wydostac z zaczarowanej krainy, ktora na marginesie zaczela iuz Romusia lekko denerwowac, to wszystko jest takie sztuczne myslal nasz bohater, Ja chce do mamy, westchnal, jak tak bardzo marze o zupie pomidorowej...Zblizyli sie do wielkiego jeziora na jego dnie lezal korek w ksztalcie kapsla, to zadanie dla mnie krzyknal Gienek
wskoczył.. i zniknął w wodnej głębinie. Ani Romuś, ani Ołówek, nie kwapili się do pomocy Gienkowi.. nie dopuszczając myśli, że ich kompan moze nie wypłynąć, usiedli nad brzegiem jeziorka i zaczeli rozmyślać jak by to było jakby byli czarodziejami:D
Ale niestety nie kazdemu jest dane urodzic sie czarodziejem, Romus i olowek rozmawiali bardzo dlugo delektujac sie sie przecierem ze swiezych bananow? i truskawek? ktory zawieruszyl sie w bocznej klapie marynarki Romusia. Rozmawiali tak prawi godzine...tymczasem na dnie jeziora, Gienek poznal nowego przyjaciela, byl nim kapsel po butelkowym Harnasiu, a mial na imie Zywiolak. Gienek probowal namowic Zywiolaka zeby sie w koncu odetkal i odslonil tajemnicze przejscie.....
a tu wały zywiolak powiedzial, że z Romuśkami nie pije wypiął się na niego i jednym bełtem przechylił całą zawartośc butelki , które jeszcze pare chwile temu byla do niego przytwierdzona jak du**a do stołka. Romek nie wytrzymał kiedy chciał zaatakować kapsla usłyszał głos matki i obudził się we własnym łóżku.
Romek wstawaj już siódma - wkurzającym głosem zaskrzekotała pani Romkowa yyyy tzn. mama naszego superbohatera.
Romek przetarl oczy nalozyl filcowe kapcie i powolnym krokiem udal sie do kuchni. Czy to wszystko, czy to byl tylko sen?? Popatrzyl na Irenke( bo tak miala na imie jego mama), ktora powolnym ruchem nalewala mu do szklanki wode destylowana z pokruszona czekolada. To napewno postawi Cie na nogi powiedziala Ircia, marnie dzis wygladasz synku. Gdy Romek sie posil, wlozyl na siebie gumowa marynarke i ruszyl przed siebie z zamiarem dojscia na uczelnie. Szedl powoli ciagle myslac nad tym co sie dzialo poprzedniej nocy. Byl tak zamyslony ze nawet nie zauwazyl kiedy znalazl sie na uczelni. Postanowil odszukac gadajacego karalucha. Powoli centymetr po centymetrze posuwal sie na kolanach w strone auli, nagle uslyszal za soba glos: Paaaannnnieeee, co Paaaaannnn roooobiiii tu nnnnaaaatychhhh kolanach wstwaaaawaj Pan, Romus bardzo sie wystraszyl bo rozpoznal ten tajemniczy glos, on nalezal do....
Profesora Berniego -słynna postać IGN .Znany głównie z abstrakcyjnego poczucia rzeczywistości a także humoru.
Roman w jednym momencie poczuł jak krew przyśpieszyła swoje tępo, przepływała przez mózg jak el nino podczas świąt Bożego Narodzenia...gwałtownie zbierał myśli
-mam dwa wyjścia albo schowam głowę i udam gigantycznego żółwia lub odważnie wstanę i ściemnie że prowadzę eksperyment z logiki
Jak pomyślał tak zrobił. Berni miną zdumioną aczkolwiek z błyskiem w oczach powtórzył zaintrygowany "eksperyment logiczny"- powiedz mi drogi.. Romek panie profesorze, rzekł ochryple, gdyż nagły stres ścisnął jego struny głosowe.
-a Paaanie jaki jest przedmiot badań, opowiedz Pan! coś o tym?
rumieńce na twarzy zaczęły nabierać intensywnej barwy - aaa rozmyślam nad kwantyfikatorami ogólnymi i mag.. już chciał powiedzieć magią lecz przeraźliwy krzyk z końca korytarza - TO Bez sensu! przerwało rozmowę.
-a coo to sie dzieje wie paan?! myślę że koledzy dowiedzieli się jakiś nowin i tak energicznie zareagowali, proszę mi wybaczyć ale muszę udać się na wykład z psychologii uzależnień, jestem już spóźniony.
-A tak proszę już iść, studenci nie mogą się spaźniać -dodał z uśmiechem.
Romeczek odetchnął z ulgą- o mały włos, jeszcze tego mi brakowało..stał tak bezradnie w holu uczelni
Masz jeszcze przecier z bananów?? hehe Ołówek! gdzie ty sie stary podziewałeś?
Zaczarowany olowek Zdzisiek, przezyl wiele niesamowitych przygod. Znalazl sie w jednej paczce z kredkami woskowymi marki Barbie i bral udzial w zajeciach z plastyki, ah co tam sie dzialo!! o tym opowidziec moze nam tylo sam zainteresowany: oto fragment krotkiego wywiadu ze Zdziskiem przeprowadzonego przez wszedobliwa babe Jage(Jadzie).
-witaj Zdzislawie, gdzie sie tak dlugo podziewales?, Twoje nagle znikniecie bylo bezsensu!
--ano wisz mialem little problem, wstyd sie przyznac ale poprostu sie stepilem, wyruszylem wiec na poszukiwanie temprowki i wtedy poznalem moja kumpele, miala na imie Dziolo ehehe postrugalismy wczoraj w nocy, az mi sie gumka starla ))
- alez Zdsislawie co Ty mowisz, co sie stalo , dopytywala wscibska baba Jadzia
-- jest okay odparl Zdzislaw lekko sie rumieniac i prowadzac za soba piekna nowa kredke- to Junona moja corka, powiedzial Zdzislaw.
Na tym konczy sie wywiad bo babcia Jaga nie wytrzymala napiecia i pekla.
Zdzislaw postanowil przedstawic swoja coke romkowi, bo byl to jego najlepszy przyjaciel...
Romek i Junona przypadli sobie do gustu, mozna by rzec nawet bardzo, lecz obydwoje zdawali sobie sprawe, że są ze zbyt odległych światów by uczucie którym do siebie zapałali mogło przetrwać wieczność.. Romuś przestał już nawet mysleć o IGN i o wykładach, na które zamierzał pójść, bo teraz nie to było mu w głowie. Zaprosił swoich przyjaciół na małą kawke do na codzień zwykłej Veni, ale nie takiej zwykłej tego dnia..
Ołówki jak to ołówki zmalowały nie jedno tego dnia. Roman przyglądał się Junonie. W świetle veniańskiego pubu wyglądała nieziemsko.. kontury figury miała pięknie zaokrąglone, oczy wyraźnie pogłębione, głowa o kształcie stożka wydawała mu fascynująca. Gdzieś w myślach nucił "i te czarne oczy, widze czarne oczy.."
Ona jako 8 miesięczna panna (magiczne postacie dojrzewają dużo szybciej niż ludzie) zerkała ukradkiem na Romka by się od razu nie zdradzić. Nie chciała by ojciec zauważył że bardzo jej się ów młodzieniec podoba. Nie przeszkadzały jej małe uszy naszego bohatera, pociągał ją i czuła że ona jego także. Zadziałała chemia zwana miłością. Każdy gest Romka wydawał jej się niczym greckiego herosa. Tak Junona była wielką fanką Greckiej mitologii, wyobrażała sobie siebie jako Afrodytę, najpiękniejszą kobietę która teraz jechała na rydwanie zaprzężonym w gołębie a naprzeciw jej jechał na pięknym rumaku Ares. Bóg wojny stał się na moment bogiem miłości. Choć romans pomiędzy Afrodytą a Aresem był tylko małym elementem ich życiorysu, podobał się ten motyw Junonie (w końcu podobno podejrzani mężczyźni, "z pod czarnej gwiazdy" pociągają kobiety..Smile )
Romek w tym czasie rozmawiał z Zdzichem o polityce, wrzała rozmowa gdy przepijali sokiem marchwiowym wydarzenia "sexafery" z panią Anetą K. na czele. Gdzieś w głębi zastanawiał się nad zbliżającymi walentynkami.
Tymczasem rozmarzyła się panna ołówkowa a sceny z mitologii przesuwały się klatka po klatce.STOP- gdzie jesteś? zapytał Romek.
Junona ocknela sie z naglego letargu...ale nic nie pamietala, nie rozpoznawala twarzy bliskich, nie wiedziala jak ma na imie, gdzie jest jej tato, a Romek phi, ona tego dzielnego studenta widziala po raz pierwszy w zyciu.
Romek byl bliski zalamania; ale co sie stalo coccocococo sie stalo???!!...Romus nie mogl sie pozbierac i plakal, mocno plakal marchewkowo-buraczanymi lzami....nagle poczul mocne kopniecie w lewy posladek, to Zdzisiek staral sie ratowac, ta wydawalo sie beznadziejna sytuacje.
Romek! Ty marchewo! bierz sie w garsc i pokaz ze nie jestes zaden burak!
Na reakcje naszego dzielnego bohatera nie trzeba bylo dlugo czekac, wlozyl polprzytomna Junone do kieszeni i pobiegl co sil na swych krzywych nogach do najblizszego szpitala- tam czekal juz na nich doktor popielata kredka, z siostra niebieska woskowa- byli to najlepsi specjalisci na rynku kredek i olowkow i doskonale wiedzieli jak radzic sobie z wymazana pamiecia.....
Doktor zobaczył rentgen czaszki Junony kiwając przecząco w stronę siostry niebiesko woskowej kredki - nie podoba mi się to- zaznaczył.
Romek poczuł jak serce kołata zaskoczone. Doktorze co się dzieje?
Pan jest krewnym pacjentki? -chłopakiem ,odrzekł z dumą.
Widzi pan.. pani Junona ma chorobę alzheimera, stąd te objawy zaniku pamięci. Romek w tym momencie zasłabł.
-Gdzie jestem i moje uszy!! co robisz Zdzisiek ?! naciągam byś oprzytomniał trochę!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Czw 18:22, 15 Lut 2007 Temat postu: UWAGAAAAAAAAaaa |
|
|
prosze szanownych forumowiczów aby teraz dopisywali tekst opowieści w osobnych postach zrezygnujmy z doklejania bo wtedy ta opowiesc bedzie ciezka do ogarnieca a tak kazdy bedzie soobie czytal tylko dopisane fragmenty no tyo zaczynamy !
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Pią 23:24, 23 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Zdzisiek naciagal skarpete na lewa, troche wieksza i bardziej rozowa stope Romka, a druga reka ciagnal go za jego prawe, wieeeelki ucho. AŁŁŁŁaaaa buuu krzyczal załzawiony Romualad, jescze tylko chwila Romus, wytrzymaj to dla Twojego dobra...klik....rozleglo sie glosne....klik.....Zdziskowi udala sie nieprawdopodobna rzecz. Ciagnac Romka za ucho uruchomil pewien stary zapomniany mechanizm, ktory miescil sie w glowie naszego bohatera, od tego momentu nasz kochany Romus zaczal mowic po chinsku, jego oczy przybraly skosny ksztalt, Romus skurduplal...wygladal jak tybetanski mnich....hare hrishna, hare hare...Romus tanczyl i spiewal mantre....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|