 |
|
Zobacz poprzedni temat
:: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Śro 11:34, 07 Lut 2007 Temat postu: zabawa układamy opowieść |
|
|
zabawa polega na tym , ze każdy dopisuje fragment i powstaje bestseler światowy ja zaczne
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 202 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy Sącz
|
|
Wysłany: Śro 11:36, 07 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Śro 11:38, 07 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 05 Lut 2007
Posty: 106 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
|
|
Wysłany: Śro 11:40, 07 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Śro 11:43, 07 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
trche wiecej piszice i metoda kopiuj to bedzie caly tekst :
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 14 Sty 2007
Posty: 185 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tarnów
|
|
Wysłany: Śro 13:06, 07 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 70 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rabka-Zdrój
|
|
Wysłany: Śro 13:39, 07 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Czw 18:53, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 75 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy SąCz:D
|
|
Wysłany: Czw 20:08, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Czw 21:42, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Czw 22:02, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Czw 22:13, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 75 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy SąCz:D
|
|
Wysłany: Czw 22:47, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
/Pani Justynko! Prosze nie dublować swoich postów. Za każdym razem musimy usuwać jeden z dwóch takich samych pani wypowiedzi -Moderator/
znowu dubel prosze uważać - boss
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 08 Sty 2007
Posty: 178 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: nS
|
|
Wysłany: Czw 22:50, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 104 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MP
|
|
Wysłany: Czw 23:03, 08 Lut 2007 Temat postu: |
|
|
Był rok 2042 nad bunkrem IGN rozpościerały się kłebiste chmury. Z mroku wysuwała się tajemnicza postać. To Romek nasz superbohater, który właśnie ze smutną minął wracał z ciężkiego egzaminu. Kiedy zmęczony trudami nauki przechadzał się po korytarzach uczelni przemówił do niego karaluch.
- Romek hahhahahaha nie zdałeś
-spadaj robak bo cie zaraz przyrzade w sosie bolonese
- no co ty Romuś na zartach się nie znasz
.......
Po rozmowie ze Zdziskiem, Romek zmartwiony poszedł do domu, gdzie czekała na niego babcia....
Zdzisek bo tak nazywał sie karaluch puścił bąka i zamienił sie w zaczarowany ołówek tymczasem niczegonie podejrzewający romek zapytał babcie czemu ma takie małe uszy?
Babcia stwierdzila ze problem z uszami to u nich rodzinne...
I od tej pory Romek juz wiedzial dlaczego nikt sie do niego nie odzywa, niestety na wykladach z psychologii rozwoju nie bylo mowione o tym jak poradzic sobie z za malymi uszami. Romek czul sie pokrzywdzony ze rodzice nie szukali pomocy dla niego u fachowego specjalisty.
Kompleksy Romka się pogłębiały. Czuł że siły witalne powoli go opuszczają z dnia na dzień..w tym momencie wyobraził sobie Zdziska karalucha który jeszcze wczoraj zamienił się w ołówek
-a skąd u Zdzicha te zdolności?moze ma kontakt z Harrym? hymm wiem skoro potrafi zamienić się w ołówek to zrobi coś z moimi małymi uszami!
Roman nagle wybiegł od babci, zapominając o obiadku stygnącym na stole.
Pobiegł podekscytowany do IGN - gdzie on jest? gdzie ten karaluch?
Romek poczuł mocne ukłucie w tył głowy, po chwili przetarł oczy u ujżał przed sobą ciemny tunel prowadzący w tajemnicze miejsce.
Bez zastanowienia zaczął kierować się w stronę tunelu. Po kilku minutach marszu dostrzegł mocne światło z najdalszego zakamarka tunelu, z którego padało ogromne ciepło. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, bo czuł, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne, dlatego z minuty na minutę biegł coraz to szybciej, jednak gdy myślał, że jest już na miejscu, światło się coraz to bardziej oddalało..
Nie zrażał się jednak tym faktem i szedł coraz szybciej, nie on prawie biegł.....jego serce biło coraz szybciej, był cały zlany zimnym potem, ręce mu drżały w myślach kołatały się najrózniejsze myśli....nagle przewrócił się, upadł na twarz, a gdy wstał zobaczył przed sobą zaczarowany ołówek.
-witaj zaczarowany baku yyyhhhm... to znaczy ołówku co tu robisz i co to za miejsce ? - zapytał poirytowany Romuald
ołówek nic nie odpowiedział i zniknał. Zrezygnowany Romuś przykucną i wyjął z kieszeni zupe grzybową, wypił ją w niewiarygodnie szybkim tępie. Po chwili wyszedł z tunelu i znalazł się w wyjątkowej nieznanej krainie.
Była to kraina piwem i mlekiem płynąca, dookoła rosły balsamiczne dzrzewa. Cały ten świat wyglądał niczym zaczarowany, niczym z pięknej bajki. Romuald zrobił pierwszy krok i zapadł się w miękką trawe, ah jak tu cudownie, cisza i spokój....chcę tu zamieszkać pomyślał Romuś, wyjął z kieszeni rozkładany namiot i rozłożył się obozem obok krystalicznie czystego jeziora. W dali, w górach było słychac złowieszcze bicie tam-tamów.....
Początkowo Romuald nie zwracał na to uwagi, rozkoszował się tylko "rajem" w którym się znalazł. Po dwóch dniach leniuchowania na leżaczku, który zawieruszył mu się w kieszenie, razem z namiotem;) postanowił sprawdzić, co takiego dzieje sie w górach..
kiedy chciał juz wyruszyć poznawać ten kolorowy , jaskrawy świat przypomniał sobie, że czas wracac do domu bo pani Irenka mamusia Romcia sie bedzie denerwować . Romek osłupiał , pomyslał jak sie teraz wydostać z tej sytuacji (gdzie tu jest wyjście) , postanowił wypic mleko, bo jak wiadomo po mleku wszytsko przechodzi
Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy mleko pomaga przy wzroscie kosci. Nasz Romus urusl, baaaardzo urosł mial chba 100m wrostu. Z gory swiat wyglada pieknie ale jest tam bardzo zimno wiec Romus musial ubrac welniana czapke podarowana mu przez mamusie. Z wysokosci ponad stu metrow Romus dostrzegl nareszcie wyjscie ale zeby sie tam dostac musial przejsc przez moczary i ciemne brr bagna
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|